Sobota z blogosferą : chat GPT w blogowaniu
Sztuczna inteligencja w blogowaniu to pomocnik, nie zastępstwo człowieka. Zebrała już wielu przyjaciół, ale i równie wielu wrogów. Zawsze powtarzam, że wszystko jest dla ludzi- o ile korzystamy z tego z głową.
Jednym z narzędzi opartych na sztucznej inteligencji jest Chat GPT. Nie zastępuje człowieka, ale może stać się naszym pomocnikiem - także w blogowaniu. Daje poczucie, że w swojej pasji nie jesteś całkiem sam/a. Kluczem jest jednak mądre korzystanie z niego, a nie zasada kopiuj-wklej.
Jak Chat GPT pomaga w blogowaniu ?
Brak pomysłu to coś, z czym mierzy się każdy bloger. Czasami tematy przychodzą łatwo, ale zdarzają się momenty uczucia pustki w głowie. Wtedy wystarczy zadać jedno pytanie, by ruszyć z miejsca. Na przykład: " Podaj pomysł na wpis blogowy na temat...". Zawsze znajdzie się choć jeden pomysł, przy którym poczujesz to "coś" - który uda Ci się rozwinąć po swojemu.
Bywa też zupełnie odwrotnie. Głowa jest pełna refleksji. Emocje i doświadczenia. Ale trudno ułożyć je w logiczny i spójny tekst. W takich momentach Chat GPT pomaga uporządkować chaos. Wystarczy przekazać swoje myśli do zredagowania, a wylane emocje - zamieniają się w historię, którą ktoś chce przeczytać do końca.
Mój blog opiera się głównie na tekście, a chat GPT najczęściej wykorzystuję do pomocy przy grafikach. Tworzę je na bazie własnych zdjęć, które przesyłam z prostą komendą: " Stwórz grafikę ze zdjęcia". A co jeśli nie mam odpowiedniego zdjęcia? Wystarczy polecenie: " Stwórz grafikę do wpisu... " - zawsze mogę dodać szczegóły i dostosować styl, kolory czy klimat. Tak, aby efekt zgodny z moimi oczekiwaniami.
Chat GPT nie robi za mnie wszystkiego i to jest bardzo ważne. Nie przeżywa za mnie emocji, nie zna mojej historii i nie tworzy mojego życia. Ja tworzę, a on pomaga jedynie znaleźć błędy. Uporządkować treść, albo ruszyć z miejsca - kiedy jest to trudniejsze niż zwykle.
Ja decyduję, co chcę przekazać. AI jest tylko narzędziem, które wymaga świadomego użycia.
Blogowanie ma być prawdziwe, nie idealne. Jeśli wpisy, które publikujesz - nie są napisane od A do Z przez sztuczną inteligencję, ale pozwalasz jej sobie pomóc - to znaczy, że spełnia swoją rolę.


Bardzo trafny post. Czasami pytam o pomysł, ale treść wolę tworzyć i redagować sama. Potrafię też rozpoznać takie treści pisane przez AI, nie dziwię się że mają wrogów. Na odległość wieje sztucznością ;)
OdpowiedzUsuńBardzo trzeźwe i uczciwe podejście. Widać tu wyraźną granicę między narzędziem a człowiekiem i to jest chyba najważniejsze w całej tej dyskusji o AI. Sztuczna inteligencja sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła – wszystko zależy od tego, kto i po co po nią sięga. Dokładnie tak jak piszesz: pomaga ruszyć z miejsca, uporządkować myśli, czasem zdjąć z barków techniczny ciężar, ale sens, doświadczenie i odpowiedzialność zawsze zostają po stronie autora.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się też to podkreślenie samotności w pasji. Blogowanie bywa ciche i indywidualne, a taki „pomocnik” może dać poczucie, że nie odbijasz się od ściany w próżni. Jednocześnie jasno pokazujesz, że bez własnego głosu, emocji i historii nie ma mowy o prawdziwym tekście. AI nie przeżyje za nikogo życia i dobrze, że to wybrzmiewa bez straszenia i bez zachwytów na siłę.
To rozsądny głos w czasach, gdy jedni demonizują, a drudzy bezrefleksyjnie kopiują. Środek – świadomy i uczciwy – wydaje się tu najbardziej ludzki.