Myślał indyk o niedzieli, ja myślałam, że teraz będzie łatwiej
Znasz to powiedzenie: " myślał indyk o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścieli" ? Ja jestem tym indykiem w kwestii macierzyństwa.
Przeglądałam wczoraj z młodszą córką stare filmiki i zdjęcia. No sama słodycz z tych moich dzieci. Część tej słodyczy utrzymuje im się do dziś, ale już jednak w zupełnie innym wydaniu. Uświadomiłam sobie, że jednak fajnie by było wrócić do tych czasów, które wówczas wydawały się trudniejsze. A najlepiej z tym myśleniem, które ma się teraz.
Przy małych dzieciach niewątpliwie jest co robić. Nie są w końcu samodzielne, za to całkowicie zależne od nas. Pamiętam, jak miewałam chwile oczekiwania, kiedy będą mówić, chodzić, samodzielnie się ubierać i korzystać z toalety. Szczerze dziś nie wiem co przeszkadzało mi w tym przewijaniu pieluch. No dobra może poza sytuacjami szykowania się na spacer zimą.
Teraz bardziej zgadzam się ze stwierdzeniami takimi jak: " małe dziecko mały kłopot, duże dziecko - duży kłopot", " dzieci małe są tak słodkie, że chciałoby się je schrupać - później żałuje się, że się tego nie zrobiło".
Śmieszny, ale prawdziwy jest fakt, że macierzyństwo jest pełne sprzeczności i niespodzianek. Tak jak wspomniany indyk - myślał o niedzieli, ja myślałam - że z samodzielnymi dziećmi jest z górki. No niestety bardzo się pomyliłam. Po zniknięciu pieluch - pilnowanie nauki, po nauce mówienia - hamowanie pyskowania. Bo dziecko odkryło, że jest "wolnym człowiekiem" i może mieć swoje zdanie. Ba, nawet jakiś czas temu moja sześciolatka oznajmiła mi, że najpierw czekałam, aż zacznie mówić, a teraz chcę chwilę ciszy... No tak - jak ja tak mogę 😉 Krótko mówiąc: " Mamo zdecyduj się na coś! "
Teraz odrzucam od siebie myśli, że jest to trudny etap. Nie chcę pisać podobnego tekstu, kiedy moje dziewczyny będą nastolatkami. Ciesząc się chwilą z tego jak szybko dorastają i czekając na kolejne niespodzianki macierzyństwa.
W komentarzach chętnie poczytam, który etap Waszych pociech był najtrudniejszy.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz